Krystyna Adamczak

Kiedyś otrzymałam królewski dar.
Podarunkiem tym była książka.
Dokładnie pamiętam tamto lato.
Padało już trzeci dzień.
Świat zanurzony był w stalowej mgle.
Podwórko zapełnione wodą.
Wilgoć i chłód przenikał każdą szparą.
Na kwiecistą sukienkę założyłam marynarkę taty i zasiadłam przy oknie w alkierzu.
Przed sobą rozłożyłam „ W pustyni i w puszczy”.
Byłam na nią jeszcze za mała, gdyby nie ten deszcz, przeleżałaby pewnie jeszcze ze dwa lata.

Uwięziona w chłodnym pokoju przewędrowałam drukowaną ścieżką przez Afrykę. Obrazy malowane ręką Sienkiewicza i ryciny Szymona Kobylińskiego rozpalały moją wyobraźnię. Co ciekawe, chociaż byłam panienką w wieku Nel, w tej historii stałam się Stasiem. To ja dobywałam sztucera aby wycelować do zagrażającego podróżnikom lwa. To ja znalazłam sposób na wysadzenie skały zagradzającej drogę w wąwozie. To mnie udało się uratować słonia i zdobyć chininę dla chorej Nel... W te trzy dni deszczowego lata, nasiąknęłam taką odwagą i dzielnością, która pomogła mi unieść wielkie trudności dorosłego życia.

Od wtedy już wiem, że każde ograniczenie otwiera nowe możliwości.
Jeśli coś trudnego na mnie spada, to niczym Staś Tarkowski, próbuję z tego zrobić najlepszy użytek.

POzdrawiam.
Krystyna Adamczak